poniedziałek, 27 maja 2013

Byłam tam!

Byłam tam!

Pierwszy w historii Polski zjazd ze specjalistami od Rdzeniowego Zaniku Mięśni zorganizowany specjalnie dla tych chorych odbył się w całości, zgodnie z planem i bez zakłóceń.
Było interesująco, mądrze i profesjonalnie.
Czterogwiazdkowy hotel zachwycał czystością, stylem i perfekcyjną, miłą obsługą, a okolica zachęcała do wdychania świeżego powietrza.


I chociaż akurat na tę czynność nie było dużo czasu przez program wypełniony mega przydatnymi informacjami, to cieszę się, że tam byłam, zobaczyłam i doświadczyłam.

Dowiedziałam się między innymi, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że około 2017 roku do aptek trafi lek na SMA.
Wiem, jak dbać o kręgosłup swój i rodziców.
Wiem już bardzo dokładnie, na czym polega "powstanie" mojej choroby.
Wiem, co dzieje się na świecie w sprawie podejmowanych prób lekowych.
Wiem, jak się odżywiać, by mój organizm i mięśnie funkcjonowały możliwie najlepiej.
Wiem, jak wygląda "System wspomagania ręki", który pokazała mi Samantha. Koszt - 12tys. zł.
Wiem, jak usprawnić i ułatwić sobie poruszanie wózkiem elektrycznym, dzięki... nie pamiętam :). Koszt nakładki na palec - 10tys. zł.
Znam program ułatwiający obsługę komputera osobom z problemami motorycznymi.

Myślę, że większość z nas, uczestników,
najbardziej ubolewa nad tym, że tak niewiele było okazji do porozmawiania i poznania reszty ludzi "po fachu" :).

Jednak cieszę się ogromnie, że dzięki organizatorom - Kamila i Kacper, to była wielka praca :) - udało mi się poznać m.in. mamę Antka i Antkamamę Precla, mamę Gabrysi, Łukasza, Elę, UlęSebastianka, Lię,

Ewelinę,



Kasię



i osobę, która wzruszyła mnie do łez, Martę:



A raczej wzruszył mnie obrazek rodziny, żony, męża i córeczki, która wchodziła na wózek i z niebywałą delikatnością głaskała mamę po włosach.
Natalka mnie zaczepiała i czekała na mój uśmiech, a uzyskiwała go w nadmiernych ilościach, gdy obserwowałam, jak Marta z małą na kolanach wyjeżdża, by dać ciasteczko na
uspokojenie podczas zajęć taty.
Paweł okazał się równie miłym facetem proponując mi pomoc w poprawieniu rąk :).

Muszę przyznać, że Marta jest tak naprawdę jedyną osobą na świecie, której szczerze i jawnie zazdroszczę.

I gratuluję z całego serca.



Wszystkim uczestnikom zjazdu.


* * *
Tego wszystkiego nie doświadczyłabym, gdyby nie otwartość, poświęcenie i chęć podjęcia trudu przez moją MAMĘ, której dziękuję najbardziej, nie tylko za zjazd.

piątek, 24 maja 2013

Ciiis!

Ciiis!

Jeszcze tylko impreza z chłopakami na zluzowanie nerwów przed weekendem

                           "IMIENINYYYY!!!"

i jutro o 9.30 wyjeżdżam na Konferencję SMA do Sobieniów Królewskich.
Strasznie się denerwuję, ponieważ poznam pierwszy raz na żywo ludzi, których znam od 1,5 roku.
A i dwudniowy program jest bardzo napięty, więc martwię się, czy tyle wytrzymam.

Do usłyszenia... po niedzieli!

piątek, 17 maja 2013

O, Asia! ...A ile masz lat...?


Ja Wam mówię, jak zaczyna się lato (dla mnie lato zaczyna się w momencie, gdy przez 3 dni z rzędu jest ponad 20 stopni), to zaczyna się moje życie, a nie wegetacja.
Wczoraj byłam na spacerze i zakupiłam dwie bluzki mimo, że trzy dni temu kupiłam na allegro bluzkę i spodnie, ale po prostu nie potrafię chodzić bez celu, muszę albo iść gdzieś, albo po coś.

Natomiast dzisiaj wybrałam się do swojego gimnazjum pierwszy raz od jego ukończenia, ponieważ sprawę miałam do dyrektora. Szłam tam z myślą, że wejdę, zrobię co mam zrobić i wyjdę, dlatego poprosiłam Edzię, żeby zwolniła się z pracy tylko na godzinkę, bo wolałam iść tam z gimnazjalną między innymi koleżanką, niż z tatą. Ale co Ty, nie ma lekko.

Dochodzę do bramy, nawet jeszcze nie zdążyłam wjechać na chodnik, gdy słyszę:
- Czy ja dobrze widzę...? Asia??
Tak często myślałam o nauczycielce niemieckiego, która to, oprócz normalnej nagrody, z własnego budżetu kupiła mi dużego lwa za wygrany konkurs z tego języka i dopingowała mnie w nauce, gdy zobaczyła, że super mi idzie i która odprowadziła mnie do domu gawędząc wesoło po drodze. Nareszcie miałam okazję porozmawiać, zobaczyć ją i pokazać, że żyję ;).

Idziemy chodnikiem do wejścia, a Edyta cały czas powtarza:
- Tak bym chciała spotkać panią Renatę, kurde, żeby była pani Renatka...
Ledwo przekroczyłam próg drzwi, nie zdążyłam ogarnąć wzrokiem miłego, znajomego widoku, gdy skądś rozlega się entuzjastyczne: "ASIA!!!"
- Ej, Edzia, kto to mnie woła???
- Pani Renatka!!! Chodź!!!
Na drugim końcu korytarza dostrzegła mnie wychowawczyni, wycałowała nas, wypytała, wymieniłyśmy się telefonami i zaczęłam zmierzać w kierunku windy, do dyrka.

Schodzi po schodach jakiś facet, patrzy na mnie... idę prosto, patrzę na niego... Schodzi, idę, patrzymy...
- Dzień dobry!
- Aśka!
- O kurde, jaki włos czarny...!
- No nie?! :D
- Kolczyk, nóżka... jaka Ty baba jesteś! Jak świetnie wyglądasz!
- A jak!
- Ale się zmieniłaś, świetnie, że nas odwiedziłaś! No cześć, trzymaj się!
(Idzie do sali, wtem nagle w tył zwrot. Krzyczy z daleka:)
- A ja się zmieniłem???
- Ani trochę, przystojny jak zawsze!
- Oszszszszsz Tyyyy, Aśśśśka...! :D (oczko)

Po załatwieniu sprawy z wice, która okazała się naszą nauczycielką geografii poszłyśmy do biblioteki i trafiłyśmy na ulubioną bibliotekarkę, tam spędziłyśmy najwięcej czasu streszczając siedem ostatnich lat życia i tylko ona zapytała mnie odważnie o tracheotomię, co bardzo mnie ucieszyło.

Wracamy na dół, Edzia krzyczy:
- To ciocia Danusia!!!
Biegniemy, zostajemy wycałowane i wyściskane przez ulubioną panią woźną, słyszę po raz enty jak dużo lepiej wyglądam, gdy przytyłam, a oprócz tego:
- Asiunia, proszę cię, idź na stołówkę, tam panie tak często o ciebie pytają, proszę cię idź, naprawdę, pójdź, przywitaj się, proszę.
- Tak, tak, spokojnie, ja mam zamiar iść, zaraz to zrobię.
Podczas rozmowy znów spotkałyśmy, a raczej spotkał nas pan od informatyki i przechodząc mówi:
- Ale się zmieniła, nie? (oczko). A ile wy macie lat?
- 23.
- :O :O :O! Nie pytajcie mnie ile ja mam :D

Idziemy na stołówkę.
Jadłam tam obiady, a nawet, w tajemnicy Wam powiem, że panie dawały mi często za darmo jedzenie, albo chociaż deser - 19kg wymuszało tę hojność :P.
W domu nie jadłam tyle, co tam, tak mi wszystko smakowało, a życzliwość ich tylko dodawała apetytu.
Wchodzę, pani Danusia z daleka już krzyczy:
- Zobaczcie, kto do was idzie!
A ja nie zważając na konsumujące w spokoju dzieciaki, drę się od progu:
- Hej, hej! Dzień dobry!
Już widzę, że pani kucharka, z którą byłam najbardziej zżyta leci zza kuchni.
Myślałam, że mi głowa poleci do tyłu, tak mocno całowała i tuliła. Kucnęła sobie przy wózku i zaczęło się opowiadanie. Mówię, mówię, patrzę... łzy ma w oczach...
- Asiunia, ja tak często pytam o ciebie, myślę o tobie... Kiedyś widziałam cię jak jechałam autobusem i ucieszyłam się, że Asiunia...
:):):):):)

Obiecałam, że będę odwiedzać szkołę i wróciłyśmy pełne radości do domu.

Tylko Edek trochę był na początku nie zadowolony, bo kiedy jeszcze inni nauczyciele przechodzili koło nas, to ciągle słychać było "Asia. Asia! Asia. Asia!..."
- Wrrrr, tylko ciebie rozpoznają.

Cóż, jestem wyjątkowa ;)



P.S. Każdy nam gratulował tak długiej przyjaźni :)

wtorek, 14 maja 2013

Czasem jest nie tak


STOP! STOP! STOP!

Wiem, wiem, kolana bolą, baranki poniosły daremną śmierć, biedaki, ale możecie już zaniechać wszelkich czynów ku pokrzepieniu mojego serca i udanej podróży, gdyż... niestety, NIESTETY i jeszcze raz N I E S T E T Y podróż się nie odbyła.

Z zupełnie niezależnych ode mnie powodów.

Siedzę w domu i zbieram myśli.
Nawet nie chce mi się pisać, po co tam miałam pojechać, wystarczająco dużo się nastresowałam, nadenerwowałam i nagadałam.

Szkoda, ale wierzę, że tak miało być, że tak jest lepiej.





Nie, no, i tak się nie uwolnię od tego pytania... Więc, jakbym tam pojechała, to mogłabym zostać prezesem SMAku Życia. Były spore szanse.

Finito.

niedziela, 12 maja 2013

Z nowym rokiem nowe życie...?


Od mniej więcej dwóch lat przeżywam inaczej maj i zapoczątkowany przez niego okres intensywniejszego, niż zwykle słońca.
Szczególnie, gdy przychodzi wieczór, półmrok, słychać ptaki przez otworzony na oścież balkon, a ja leżę w krótkim rękawie bez koca. Jeśli jeszcze do tego włączę Bajora, to mam zapewnione ciarki na całym ciele i to poczucie, że już niedługo, już za chwilę coś się wydarzy.
Pozostałość wspomnień i przeżyć różnego rodzaju z poprzednich lat wsiąkła we mnie i odzywa się dokładnie z początkiem maja.

Od dwóch tygodni przeżywam znów to trudne do wytłumaczenia zjawisko i czuję dreszczyk emocji.
Pamiętacie tamten rok? Sporo się u mnie działo, jak na zaledwie półtorej roku po tracheotomii - bądź co bądź, traumatycznym przeżyciu.

Nie będę wyprzedzać faktów, chociaż są autentyczne i powiem tylko, że ten rok zapowiada się jeszcze bardziej emocjonująco. Adrenalina już uderza mi do głowy i mimo miliona obaw czuję radość, że znowu będę w centrum akcji.

Po jutrze, czyli we wtorek będzie miała miejsce pierwsza z nich, ponieważ jadę pierwszy raz po tracheo, pierwszy raz w ogóle i pierwszy raz tak daleko SAMA Z BRATEM do Tychów na Walne Zgromadzenie SMAku Życia. Boję się bardzo, ale wiem, że muszę to dla siebie zrobić.

Proszę, trzymajcie kciuki, módlcie się, składajcie ofiary, dawajcie jałmużny, zabijajcie baranki, klęczcie na grochu - byle tylko wszystko było dobrze 14-ego maja.

Sprawozdanie złożę w środę, jeśli jeszcze będę żyła ;)

niedziela, 5 maja 2013

Strzeżcie się - przybywam!


Oooo... jaka piękna nareszcie niedziela!

A więc pierwszy raz w tym roku wybrałam się do kościoła i pierwszy raz na nowym  "wehikule czasu" - jak określił pojazd mój ulubiony, równie szalony ksiądz :D.

Wózek zarobił na swoją nową nazwę w DA, kiedy to naprawdę odczuwałam ciałem i umysłem zmieniającą się prędkość czasu i przestrzeni... oraz widziałam iskierki radości pomieszanej z przerażeniem w oczach mijających mnie znajomych :).

Uwielbiam SZYBKĄ JAZDĘ!!!
Teraz mogę ją rozwijać dzięki Wam - dzięki za Wehikuł ;).

P.S. Głowę nawet dzielnie trzymam prosto.

sobota, 4 maja 2013

Zamieniamy literki i jedzieeeemy po...


D: Mamusia, prawda, że imię cioci Asi składa się z "A"?
K: Prawda...
D: To tak samo, jak "aniołek"!

„Pierwsze skojarzenie bowiem wypływa z podświadomości, a ta wiadomo co zawiera, przede wszystkim: szczerą prawdę"

                                                 * * *

A: To co, dzisiaj do mnie przychodzisz?
E: No, i piwa przyniosę, bo musimy pogadać.
A: Oj nieee... znowu będziemy pić??
(Ostatnio czyścimy nerki co 2-3 dni)
E: (nieświadomie obojętnie wypowiada): Oj to przecież ostatni raz w tym tygodniu.

Po tym nie uznającym sprzeciwu stwierdzeniu stałam 15 minut w najdłuższej kolejce do kasy obsługującej alkohol... ale Danielka nie będę jeszcze wyprowadzała z błędu ;)

P.S. Od jakichś 10 lat chciałam przejechać się na wózku elektrycznym ruchomą platformą w Centrum Handlowym i wreszcie to się stało! :D
Szkoda tylko, że nie zrobiłam zdjęcia, ale postaram się je wstawić następnym razem.

                                                 * * *

Moje konto na Familo czeka na Wasze zapisy: www.familo-poland.blogspot.com

niedziela, 21 kwietnia 2013

Egzystencjalne rozmowy z bratankiem


D: Ciocia, a wiesz ile mam koleżanek w przedszkolu? Cztery. Dorotkę, Gabrysię...
A: A to są twoje koleżanki, czy przyjaciółki?
D: Koleżanki.
A: A dlaczego nie przyjaciółki?
D: Bo... Bo... Nie wiem, co powiedzieć...
A: Bo przyjaciółka, to jest coś więcej, niż koleżanka, przyjaciółkę lubi się bardzo, bardzo, a koleżankę lubi się normalnie i ty lubisz dziewczynki normalnie, tak?
D: Tak, lubię normalnie, nie bardzo, bardzo.
A: A kim ja dla ciebie jestem, koleżanką, przyjaciółką, czy ciocią?
D: Przyjaciółką!

                                                   * * *

A: Tęsknisz za tatusiem?
D: Tęsknię bardzo i chcę żeby już przyjechał.
A: Czemu chcesz żeby już przyjechał?
D: Bo chcę mieć braciszka, a ja wiem ciocia skąd jest braciszek.
A: :O :O :O :O :O
D: Mężczyzna musi ukochać moją mamusię i wtedy będzie dzidziuś.
Prawda, że jak nie będzie mojego tatusia, to nie będzie dzidziusia?

Nie mogę się doczekać, jak zaczną się pytania o niepełnosprawność, co już się kiedyś pojawiło w zubożałej wersji. Na razie mam chore nóżki i chorą szyjkę. Słowo "na N" brzmi po chińsku w główce pięciolatka :)

czwartek, 18 kwietnia 2013

Bo % jest dobry na wszystko ;)


Wiosna nam się wreszcie zaczęła (chociaż do końca nie jestem pewna, czy to wiosna, czy lato), a wraz z nią pojawiają się mniej i bardziej oczekiwane zmiany.

Skończyłam 3-miesięczny staż, przykro, że nie dłużej, ale jak założę swoją fundację, to jej beneficjenci wreszcie będą  mogli liczyć na uczciwość ;), praca w SMAku Życia stoi pod znakiem zapytania ze względów na zmiany kadrowe i zmiany osobowościowe, a inne prywatne zlecenia powoli dobiegają końca.
Chociaż będę zwolniona z jako takiej presji, to nie znaczy, że czas mi się zacznie mnożyć. Nadal pozostaje Adopcja Serca, zaczęłam uczyć się włoskiego i muszę się pochwalić, że jak na brak jakiejkolwiek z nim styczności w przeszłości, to idzie mi nadzwyczaj dobrze (ale to w końcu język obcy...), przyjmę propozycję administrowania dwoma forami i profilem FB, nadrabiam wielkie zaległości książkowe i mam nadzieję zacząć za miesiąc wprowadzać plan założenia fundacji w życie - zobaczymy z jakim skutkiem.

Myślę więc, że nuda będzie mi grozić dopiero, gdy osłabną mięśnie mózgu.

A tymczasem wróciłam z pierwszego od kilku miesięcy spaceru, wreszcie wypróbowałam swoją nową Beemwówkę, którą mogłam kupić dzięki Wam, z 1% podatku i pragnę podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do poprawienia jakości mojego funkcjonowania na wózku - DZIĘKUJĘ.

Jednak kolejny raz jest mi niestety dane zauważyć jak bardzo osłabłam po tracheotomii.
Przynajmniej pierwsze zakupione własnoręcznie lody i kawa z amaretto zdołały poprawić mi humor :)


P.S. Kochani, przypominam o logowaniu się na Familo www.familo-poland.blogspot.com
Zarówno ja, jak i Wy możemy zarabiać. Wystarczy, że raz w miesiącu (lub rzadziej) zrobicie jednorazowo zakupy za 150zł i na Waszym koncie pojawia się 3,50. - kwota nie duża, ale początkowa.
Pomóżcie mnie i bratu, zalogujcie się :).

piątek, 12 kwietnia 2013

Familo


Kochani, w imieniu swoim i mojego ciotecznego brata zwracam się do Was z prośbą o zarejestrownie się na podany niżej serwis. To nic nie kosztuje, a może przynieść wymierne korzyści naszej dwuosobowej spółce - Wam również, jeżeli od czasu do czasu zamiast na Allegro kupicie coś z tej strony i zechcecie się zaangażować :). To jest sprawdzony przez nas dobry sposób na dorobienie sobie paru groszy bez spędzania 20 godzin przed monitorem. Zapraszamy do rejestracji i zakupów.
Ja już mam u siebie pierwszy przedmiot i jestem bardzo zadowolona :).

Poniżej prezentacja Krzyśka.

Witam.
Chiałabym wszystkich zapoznać z nowym projektem o nazwie Familo. Zarabiać na nim może każdy. Wystarczy robić zakupy na kwotę 150zł co miesiąc. Najlepsze jest to, że zakupy są z dostawą do domu... Za darmo!!! Jest to naprawdę duża oszczędność czasu.

ZALETY PROGRAMU FAMILO:
- Bezpłatna rejestracja w systemie.
- Możliwość uzyskania 3% premii / rabatu z najbliższego kręgu trzech osób lub firm.
- Możliwość uzyskania premii / rabatu z pierwszych trzech kręgów czyli w sumie od 39 aktywnych pozycji (osób firm) bez jakichkolwiek wymaganych dodatkowych kwalifikacji, za wyjątkiem konieczności dokonania w danym miesiącu zakupów na kwotę równą, lub wyższą, niż 150zł brutto.
- Możliwość uzyskania dochodu z dziewięciu kręgów, z grupy liczącej blisko 30.000 aktywnych pozycji, jeśli będzie się aktywnie rekomendować osoby do systemu oraz spełniać inne wymagane w planie marketingowym kryteria, co daje potencjał osiągnięcia dochodu ponad 40.000zł.

WYRÓŻNIAJĄCE CECHY SYSTEMU FAMILO:
- Brak kosztu rejestracji.
- Brak stałej opłaty rocznej, aby kontynuować przynależność.
- Koszt dostawy zniesiony od kwoty zamówienia co najmniej 150 zł.
- Możliwość uzyskania rabatu, który może stanowić 90% zakupów. Okres, w jakim to nastąpi jest zależny od kilku czynników, ale przede wszystkim od własnej aktywności.
- Oferta asortymentu marek produktów dobrze rozpoznawanych na rynku.
- Ceny oferowanych towarów bardzo konkurencyjne, w wielu przypadkach nawet kilka procent poniżej cen oferowanych przez sklepy wielkopowierzchniowe.
- Jest to system przewidziany do robienia zakupów na potrzeby własne, a nie do odsprzedaży (nie jest to system Sprzedaży Bezpośredniej).
- Możliwość rekomendowania innych uczestników, aby uzyskać korzyści, ale nie jest to konieczne.

ZAPRASZAM DO ZAPOZNANIA SIĘ Z TĄ FIRMĄ KLIKAJĄC NA PONIŻSZY LINK

www.familo-poland.blogspot.com
Copyright © ACZkolwiek - kocham życie! , Blogger