niedziela, 13 marca 2016

Zastanowienie

Równo 2 tygodnie temu, w niedzielę, o 12:00, pojechałam do szpitala na wymianę rurki i pobranie krwi. W sobotę zadzwoniła moja anestezjolog, że skoro i tak już muszę wymienić rurkę, to najlepiej, żebym od razu przyjechała na SOR, bo po listopadowych przejściach umówiłyśmy się, że w lutym sprawdzimy, czy wszystkie elektrolity są w normie, więc przyszedł czas.

Momentalnie mnie ścisnęło na tę wiadomość i się desperacko rozpłakałam. Ściął mnie strach, bo świadomego kłucia nie przechodziłam od 6 lat. W szpitalu było mi tak ciężko z całym moim jestestwem, że w ogóle nie obchodził mnie ból fizyczny, był poza mną, nie mówiąc już o tym, że przez pierwsze doby byłam w ogóle nieprzytomna.
Całą sobotę próbowałam ogarnąć swoją psychikę i się odpowiednio nastawić. I nawet się udało, jechałam ze słowami na ustach, które mawia kolega ze studiów, że to rozk... a zresztą nie będę cytować kolegi.

Ale było gorzej, niż myślałam.
Udało się skapać minimalną wystarczającą ilość krwi przy DZIESIĄTYM (choć tak naprawdę było ich więcej, ale już nie liczę kłucia koło kłucia w jednym miejscu) ukłuciu. Przy pierwszym zaczęło mi się robić słabo, zbladłam, zalał mnie pot, dławiło do wymiotów. Chwilę poczekałyśmy i każde z kolejnych 9 ukłuć zniosłam bez sensacji.
Wszystko trwało godzinę, nie płakałam, nie krzyczałam, od czasu do czasu tylko cicho jęknęłam.
Najważniejsze, że żyję i że wyniki już są: wszystko w doskonałej normie :)

PS. Po wszystkim, gdy emocje puściły i łzy się wylały, stałam na SORze tyłem do drzwi i zastanawiałam się, czy 26-latka powinna patrzeć na przerażające maszyny, napisy "TLEN", prześcieradła i kolorowe przyciski.
Kiedyś się nie zastanawiałam.

2 komentarze:

  1. Hmmm, jesli to takie lęki..to raczej trudno ci się żyje..wraz z dorosłościa człowiek jest bardziej świadomy, nie tylko ten co nie ma respiratora, KAZDY człowiek staje sie bardziej swiadomy, bo juz ma za sobą doswiadczenie. Cały sęk w tym,by nie dać sie obezwładnić strachowi..i żyć dalej ella

    OdpowiedzUsuń
  2. wszystko zależy od wrażliwości, tej psychicznej jak i fizycznej.Dla jednych to nie będzie problemem a dla innych ogromnym.Jedynym pocieszeniem jest to, że wszystko kiedyś się kończy, badanie i ból także.Dlatego potem trzeba podnieść głowę i szukać samych radosnych wydarzeń i chwil, które naładują akumulatory i dadzą siły na kolejne dni.Ty to Asiunia potrafisz, chcesz i umiesz :)Zapomnij co przykre za Tobą a czekaj na radosne przed Tobą :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię... jakakolwiek by była ;)

Designed By Blokotek