środa, 23 grudnia 2015

Wojownik przegra tylko ze śmiercią

Nie piszę co u mnie i jak się czuję, bo w każdej godzinie czuję się inaczej.
Moje czucie polega teraz wyłącznie na odczuwaniu silnego stresu, umiarkowanego stresu i braku stresu. Tego ostatniego są znikome ilości w ciągu całego dnia, choć muszę uczciwie powiedzieć, że jest o niebo lepiej, niż na przykład jeszcze tydzień temu.
O niebo lepiej, czyli nie wpadam w panikę, ale z tyłu głowy ciągle coś mam. Jeszcze nie jest normalnie, jeszcze nie jestem tamtą, tak bardzo odważną dziewczyną.

Dlatego każdą chwilę wolną od stresu wykorzystuję na naukę. Pewnie już wszyscy zapomnieli, że studiuję, i to nawet całkiem nieteoretycznie.
Dokładnie 18 listopada, w dzień wyjazdu do Warszawy przyszedł mi pierwszy mail od wykładowcy. Gdy byłam w szpitalu przychodziły następne.
Po powrocie do domu przez 3 tygodnie nie byłam w stanie o tym myśleć. Zaczęłam odrabiać stos pracy domowej jakiś tydzień temu, przy stresie, robiłam to na siłę.
Teraz staram się uczyć, ale idzie to wolno, bo mam czas tylko do kolejnego napadu lęku.

 Sesja jest na przełomie stycznia i lutego, więc mam jakieś 1,5 miesiąca na samodzielne przerobienie 4 miesięcy z 9 przedmiotów. Do tej pory nie mam wszystkich materiałów ze wszystkich przedmiotów. Mnóstwa rzeczy nie wiem i nie mogę zrobić. Nie wyobrażam sobie zdawania egzaminów. nie dam rady wszystkiego się nauczyć.
Najprawdopodobniej moje studia się skończą wraz z pierwszą sesją, ale już mi nie zależy. Oczywiście chciałabym to zrobić, zawsze chciałam, jednak jak widać nie jest mi to dane. Do głowy mi nie przyszło, że tak to się ułoży. Studia to teraz mój najmniejszy problem.

Mimo wszystko robię co mogę.
Kilka dni temu znajomy powiedział: Asiu, przynajmniej polegnij w walce. Chciałbym pewnego dnia przyjść do ciebie i powiedzieć "Witam, pani magister".
No, też bym chciała. Dlatego na przekór wszystkiemu robię co mogę. A że nie wszystko mogę, to przynajmniej polegnę w walce.

Na święta życzę Wam spokoju, optymizmu i wiary w Dobro i w dobro, a na 2016 walecznego ducha oraz planów, które da się zrealizować.

3 komentarze:

  1. Nie rezygnuj, nie poddawaj się, przecież na uniwersytecie znają Twoją sytuację, więc może dostaniesz więcej czasu na przerobienie wszystkiego. Dobrze gdybyś miała odskocznię od teraźniejszych problemów, studia dają satysfakcję, więc walcz dalej! Skoro już jest lepiej niż było, będzie jeszcze lepiej, głowa do góry!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za wsparcie, mam nadzieję, że będzie tak jak mówisz.
    Mimo wszystko bardzo tego chcę...

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię... jakakolwiek by była ;)

Designed By Blokotek