wtorek, 1 listopada 2011

********

W piątek pisałam, że wujek Renek bardzo źle się czuje i że rak gwałtownie zaatakował, a w niedzielę rano, o 8.45 zmarł.
...

Nie byłam z nim związana, dlatego też nie przeżyłam jakiś silnych emocji oprócz wielkiego zdziwienia, że to już i smutku, że umarł człowiek po prostu.
Ostatni raz widziałam go w czerwcu na jednym z moich pierwszych spacerów po szpitalu i trochę mnie kłuło, że nie wiedziałam wtedy, że to ostatni raz...

Dopiero gdy przyszła w poniedziałek babcia i opowiedziała wszystko ze szczegółami, uczucia się pobudziły.
Spojrzałam na te wszystkie aniołki w moim pokoju i zapytałam w myśli "Zaprowadziliście go do Boga?"
...

1 komentarz:

  1. śmierć zawsze przychodzi za szybko i nie w porę, niezależnie ile się ma lat. Zawsze w takich momentach przychodzą mi na myśl słowa ks. J. Twardowskiego:śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą. A mój przyjaciel dodał do tych słów kolejne:śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzimy.
    Bożena

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię... jakakolwiek by była ;)

Designed By Blokotek