środa, 1 stycznia 2014

Przyjaźń na 2014

I jak tam? Żyjecie? Ja ledwo :)

Stwierdzam ostatnio z wielkim przekonaniem, że jestem morsem, bo kiedy w Boże Narodzenie idę na pasterkę w balerinkach i SAMEJ koronkowej sukience bez okrycia wierzchniego, a w sylwestrową, mroźną noc włóczę się po mieście w mini skórzanej spódniczce i takiejż kurtce wiosennej to nie sposób tego inaczej nazwać. Oczywiście przy tym zero nawet najmniejszego kataru :)
Ale w domu całe dnie leżę pod kocem :P
Nie wspominam nawet, że czapki nie widziałam od lat, rękawiczki przeszkadzają w obsłudze joysticka, a szalik się nie da zawiązać z oczywistych względów.

Jak mi mówią "Asiunia, koc na nogi" do wyjścia na dwór to się w głowę pukam. Wiem, że niektórzy tak jeżdżą na wózku, ale ja chyba jeszcze do tego nie dojrzałam :)

A jak leżałam w szpitalu po tracheotomii, to wszyscy mówili, że teraz to dopiero będę łapała infekcje jak głupia.
Te czasy, kiedy tak było, przeminęły z wiatrem.
I rurką.


No więc potańczyłyśmy, pośpiewałyśmy do mikrofonu, pogadałyśmy z ludźmi, postałyśmy pod sklepem, przyszłyśmy ze spaceru i zaczęłyśmy pić. Świętować, znaczy.
A wiadomo, że wtedy zaczynają się najgłębsze rozmowy.

Przeczytałam swoją wiadomość, którą pisałam dokładnie rok temu do faceta, który 2 miesiące później pojawił się w moim pokoju (a miałam tego nie robić!), pomyślałam, jak wszystko się zmieniło przez rok...
Zaręczył się i już kompletnie nie mamy kontaktu.
Teraz czekam (chociaż nie powiem, że z utęsknieniem), aż kiedyś zobaczę jego zdjęcie ślubne na Facebooku.

Edzia pierwszy raz od 3 lat karmiła mnie, na siłę, bo się wstydziłam - wiecie, jesteśmy rówieśniczkami, młodymi... tak głupio, żeby moja mocno zwariowana siostra wkładała mi łyżeczkę do buzi... kiedyś było zupełnej inaczej...
Trzymała mnie za rękę i ni z tego, ni z owego powiedziała:
- Powiem ci, że kocham Michała ogromnie, sama wiesz. Jednak czuję, że jego śmierć może jakoś bym przeżyła. Twojej nigdy.
- Ale wiesz, że musisz się do tego przyzwyczajać? Kiedyś mnie nie będzie z tobą, musisz być przygotowana.
- .......................................................
oj nie pierdol. Pij.


Takie życie :)

A więc bądźcie szczęśliwi i czujcie się kochani przez swoich przyjaciół każdego dnia 2014 roku!

23 komentarze:

  1. Jestem zdziwiona,że bliscy Ci na to pozwalają.Czlowiek zdrowy ubiera się adekwatnie do aury. To dobrze,że nie chorujesz,ale by zimą nosić,balerinki i sukienki ,to lekka przesada. Ty się nie ruszasz,choć zapewne masz lepsze krążenie niż inni.Nie czujesz zimna?Jesli chodzi o koc na nogi to ja tez sie przed tym bronię.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Jestem zdziwiona,że bliscy Ci na to pozwalają." - Kochana, wiesz ile mam lat? No właśnie :)
    Przesada, wiem, wariaci to MY, ale tacy już jesteśmy i wcale nam z tym nie najgorzej :).
    A dla mnie to super mieć świadomość, że naprawdę nie muszę ubierać się jak eskimos i w miarę wygodnie i ładnie pomykać zimą po dworze i nie ponosić przykrych konsekwencji... Konsekwencją jest tylko zimno, które oczywiście odczuwam jak każdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ""Jestem zdziwiona,że bliscy Ci na to pozwalają." - Kochana, wiesz ile mam lat? No właśnie :)"
      Ach, zazdroszczę Ci bliskich, którzy dostrzegają "ile masz lat". Też jestem z 90r. i również nie cierpię za grubo się ubierać. Jednak nikt nie potrafi tego zrozumieć. Każde zimowe wyjście łączy się z przeprawą aż przestaje mieć ochotę ruszać się z domu...

      Usuń
    2. Doskonale Cię rozumiem... bo chociaż nie mam problemów akurat z tym (wszyscy wiedzą, że często tak po prostu muszę wychodzić), to bywa, że mój 90' rocznik istnieje tylko na papierze...

      Usuń
  3. Czasem nawet zimno potrafi dodać dużej dawki energii, niektórym ;-).

    Kasia H.

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja mam koc na nogi, cieple czapki, rękawiczki, niewygodnie mi jak cholera ale nie mam zamiaru chorować..za duzo w zyciu sie nachorwałam,zeby stawiać na ryzykowne zachowania...Jestem wlasnie jak Eskmoś i co z tego? komus sie estetyka burzy,...?ale jak kto lubi...mozna i na goło, ..i wesoło..tyle mnie to interesuje co zeszłoroczny śnieg...Mysle ze pończoszki nie stanowia o wartości człowieka tylk to co umie ze soba w zyciu począc ...Ela

    OdpowiedzUsuń
  5. chyba umyka wam istota tej notki

    OdpowiedzUsuń
  6. Ela, dokładnie, dobrze mówisz. Też bym chciała mieć takie podejście... Może za parę lat...?
    Na pewno już bym tak myślała, gdybym chorowała.

    OdpowiedzUsuń
  7. I - w ramach wyjaśnień, jakby nie było jasne - nie krytykuję tych, którzy wychodzą okryci kocem, wręcz przeciwnie, mam nadzieję, że i ja do tego kiedyś dojrzeję.

    OdpowiedzUsuń
  8. a co jest istota tej notki..?
    przemijanie..
    i skwitowanie tej przemijalności : oj nie pierdol,pij..To takie ludzkie :))

    OdpowiedzUsuń
  9. zapomnialm dodać ..Ela..
    az miło popatrzeć,ze ludzie wymieniaja spostrzeżenia, ze zyje ten blog..

    OdpowiedzUsuń
  10. Do czasu tak będziesz śmigała… Do czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam wolę żyć krócej, ale intensywniej...Wszystko w rękach najwyższego

      Usuń
  11. Dlatego cieszę się tym czasem :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Lepiej się zużywać,niż rdzewieć...Ela

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny artykuł !!
    Anonimowy dokładnie :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja osobiście zimna nie cierpię, muszę być okryta z każdej strony, gdy jest mi zimno :) Więc Ciebie podziwiam :) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie jest dostać jakiś pozytywny komentarz i wiedzieć, ze ktoś jednak Cię lubi :)
      Będę zaglądać na Twój - widzę świeży - blog :)
      Ciekawa jestem jak trafiłaś do chorej dziewczyny...?:)

      Usuń
  15. Otaczaj sie ludźmi,ktorzy wywołuja uśmiech na twojej twarzy.Nie przejmuj się porażkami,ponieważ upadki są częścią życia a podnoszenie się to w istocie samo życie.Życie to dar, a ty sam musisz zdecydować,czy chcesz być szczęśliwy czy wolisz przejmować się każdym potknięciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Nieznajomy, słowa otuchy są zawsze mile widziane.

      Usuń
  16. Ja też nie lubię zimy. Rękawiczek osobiście nie znoszę, bo się ciężej jeździ. Czapkę noszę zimą, a i tak nie raz coś złapie, więc szczerze to nie ma żadnej reguły. Są tacy co nie chorują, a i tacy co chorują. Jakby się człowiek wszystkim przejmował to by zwariował. Trzeba korzystać z życia ile się da. Motyw z oj nie pierdol! jest mi znany :) Pozdrawiam gorąco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szymek - dzięki! Bratnia dusza daje moc! :-)
      Pozdrawiam - słonecznie :-)

      Usuń
  17. Hej :) Widzę, że rozkminki na temat tego czy z kocykiem czy nie zdominowały komentarze ;) Ja jednak chciałabym się odnieść do czegoś innego :) Chyba jestem w stanie zrozumieć Twoją koleżankę :) Bo w moim serduchu też jest jedna taka osóbka ( niestety też chora na zanik mięśni) bez której nie wyobrażam sobie życia :) Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię... jakakolwiek by była ;)

Designed By Blokotek