środa, 10 lipca 2013

Bez wysiłku nie ma postępu

Odkąd mam troszkę poprzestawiane w głowie (czyt. tracheotomia), to chciałam zrobić sobie tatuaż. Długo zastanawiałam się i rozważałam tę decyzję, a gdy ją wreszcie podjęłam przyszedł czas na wybranie miejsca ozdoby i jej rodzaju, formy, kształtu oraz znaczenia.
Chciałam, żeby mój znak był delikatny, subtelny, dziewczęcy, a do tego miał przeciwstawną cechę do wyżej wymienionych - sensowny, czyli żadnych gwiazdek, kwiatuszków i serduszek.
Wybrałam pierwszy:

 mhm... ma konkretne znaczenie, ale po dwóch tygodniach rozważania za i przeciw stanęłam na właściwej drodze kontaktu ze światem rzeczywistym i kategorycznie powiedziałam: "żadnych oznaczeń płci X na całe życie".

Po wybraniu tego jednego, idealnego, mojego, zaczęłam szukać studia, do którego wjadę elektrycznym, a gdy się okazało, że w Radomiu nie ma na to szans, z pomocą przyszedł mi Jarek łącząc mnie ze swoją znajomą, która tatuowała się u prywaciarza.

Mój pierwszy kontakt z Maćkiem zaczął się słowami:
- Wiedziałeś, że jestem chora?
- :) Wiedziałem, ale nie wiedziałem, że aż tak.

Leciutko mnie ścięło, ale mając okazję na poznanie myślenia osoby w podobnym wieku do mojego na temat "tak bardzo chorych ludzi" kontynuowałam:
- A wystraszyłeś się, jak zobaczyłeś rurę?
- Nieee, co ty, ja się niczego nie boję. A jak zobaczyłem, że tak normalnie gadacie, to w ogóle był luz.

Edyta do końca utrzymywała, że jesteśmy dwujajowymi bliźniaczkami ;)

Podczas śmiechów, chichów i ogólnego rozwalania swojego poważnego, dwudziestotrzyletniego Image powstało nieśmiertelne hasło:


Czy bolało? Dokładnie tak, jak się tego spodziewałam. Nie umiem opisać bólu, mogę tylko porównać go do wkłuwanych mi dziesiątki razy wenflonów - wolę wytatuować sobie całe ciało, niż mieć w jednej żyle jedno z tych świństw.
Nie mogę powiedzieć też, czy w przypadku np. SMAkowców z obniżoną tkanką mięśniową i tłuszczową tatuaż boli bardziej - spróbuję zrobić tattoo po pobycie w szpitalu, kiedy zejdę na tradycyjne 19kg :P
Choć w przypadku tatuażu tkanka mięśniowa nie ma żadnego znaczenia, ponieważ kłuje się tuż pod skórę, to tłuszczyk jest tu sprzymierzeńcem, bo Maciek zdradził, że na kostce na przykład boli bardziej...
Jednak - zależnie od rodzaju tatuażu, wypełnień, wielkości - ból jest zmienny, bardzo subiektywny, ale nieporównywalny do tego, co wielu z nas już przeszło ;) 

5 komentarzy:

  1. No i rozłożyłaś mnie Aśka na łopatki po raz kolejny. Tak oryginalnego tatuażu z przesłaniem jak żyje nie widziałam. Jesteś wielka!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Potwierdzam, niesamowita dziewczyna.
    Jesteś moją ulubioną blogerką, a zapewniam, że blogów czytam dużo :)

    Igor R.

    OdpowiedzUsuń
  3. No, Asieńka, zaszalałaś!
    Tatuaż z przesłaniem, to wartościowy tatuaż. :)
    Dobrze, że aż tak bardzo nie bolało. Ja uważam, że to całkiem przyjemny ból. :)
    Co jest pewne, wciągający! Ciekawe za ile będziesz ponownie się dziarać! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym się nigdy nie zdecydował na taki tatuaż! Jednak trochę mnie to przeraża! :/ Ślad na bardzo długo no i ból...

    OdpowiedzUsuń
  5. tatuaż zajebisty :))) gratuluje :))))))

    OdpowiedzUsuń

Wyraź swoją opinię... jakakolwiek by była ;)

Designed By Blokotek